Rodzaj noclegu
wszystkie
Schowek (10 ofert)

Smok Wawelski spod Szczyrku

Smok Wawelski spod Szczyrku
fot.: Pudelek / Wikimedia CommonsCC BY-SA 3.0
Zwierzak miał tylne łapki dość długie, na których skakał, a właściwie kicał jak zajączek.

Beskidzka Piątka to jak już była mowa Szczyrk, Brenna, Ustroń, Istebna, a także Wisła. Region niezwykle malowniczy, lubiany przez Turystów, często odwiedzany. Nudzić się tutaj nie sposób, ponieważ mnogość atrakcji w każdym przedziale i wiekowym i cenowym może was aż przytłoczyć. Trzeba będzie, będąc w Beskidzie wybierać przyjemności, co by nam czasu starczyło. No chyba, że ktoś tutaj mieszka, ale i tak zapewne wszystkich tajemnic tego terenu nie zna.

Lokane produkty na piątkę spod Szczyrku

Lokalne produkty są tutaj szeroko rozpowszechnione. W wielu na tym terenie występujących galeriach oraz regionalnych izbach znajduje się wyrobów artystycznych pochodzących od twórców ludowych. Można tam również z nimi pokonwersować. Czasem nawet na tego typu wystawach mogą Państwo zobaczyć na własne oczy jak powstają te regionalne dzieła sztuki.

Szukasz noclegów w Szczyrku? Nie szukaj dalej.Sprawdź naszą ofertę noclegów w Szczyrku

Znak Promocyjny Beskidzki  produkt na 5 jest to szczególne wyróżnienie dla produktów najbardziej charakterystycznych dla regionu. Te rzeczy muszą być robione na małą skalę oraz w bardzo tradycyjny sposób, najlepiej jeśli wyrabia się je ręcznie. Takie produkty to na przykład malarstwo olejne pejzażu beskidzkiego malowane przez pana Stanisława Sikorę, czy koronka koniakowska wytwarzana zaś przez panią Irenę Wisełkę i wiele innych wspaniałych rzeczy, godnych naszej uwagi, bo są wytwarzane z sercem i duszą, najczęściej ręcznie, z poświęceniem im wielkiej uwagi i czasu.

Tych beskidzkich produktów jest naprawdę wiele i świadczy to o tym, że w niektórych miejscach tradycja i obyczaje jeszcze obowiązują. Jako kolejny przykład artystycznego rękodzieła wprost z Beskidów można podać meble stylizowane, ręcznie rzeźbione, malowane, przedmioty użytkowe pana Sławomira Nogawczyka z Ustronia, czy naturalny miód pszczeli i świece z niego wyrabiane, we wzorach charakterystycznych dla „Beskidzkiej 5”  pani Haliny Buchalik prowadzącej Gospodarstwo Pasieczne.

Legenda z okolicznej Suchej Beskidzkiej

Istnieje wiele ciekawych legend, po swojemu opowiadających otaczającą niegdyś te tereny rzeczywistość. Jest więc legenda o Kicku, czyli jak powstała Sucha Beskidzka. Działo się to w dawnych czasach, kiedy najwyższym honorem było brać udział w wyprawach krzyżowych, krzewiących wiarę chrześcijańską. Z Suchej Beskidzkiej na taką właśnie wyprawę wybrał się pewien pan wraz ze swymi wiernymi rycerzami. Zanim powrócili z niej szczęśliwie minęło kilka lat, a przywieźli oni ze sobą pewnego zwierzaczka.

Nie do końca było wiadomo co to jest za zwierzak. Wyglądał bowiem dość niespotykanie i dziwnie. Zwierzak miał tylne łapki dość długie, na których skakał, a właściwie kicał jak zajączek. Posiadało ono ostre ząbki oraz taka samo ostre pazurki. Podobno przypominał wyglądem nawet Smoka Wawelskiego. Ludzie szybko nadali mu imię Kicek od tego właśnie pociesznego skakania na tylnych łapkach. Kicek rósł i rósł, wyrosły mu nawet skrzydła. Zrobił się straszny, ponieważ małe, ostre ząbki zamieniły się w kły mogące rozszarpać wroga, pazurki zaś w powykręcane szpony, którymi każdego kogo zechciał mógł zabijać.

Smok spod Szczyrku

Ludzie zaczęli skarżyć do swojego pana na Zamku Suskim, że giną im kury, króliki, kaczki, owce a nawet krowy. Jaśnie pan hrabia nie dawał wiary plotkom, że mógłby to być jego własny, tak przez wszystkich lubiany Kicek. Ludzie proponowali nawet nagrody, dla tego kto pomoże im zabić Kicka, ale nie było chętnych by narazić się strasznemu smokowi. Jednak wreszcie znalazł się sprytny śmiałek, ze wspaniałym pomysłem na przechytrzenie nocnego potwora. Młodziutki juhas zabił najpierw barana, potem go wypatroszył, a do jego wnętrza włożył siarkę.

Tak przygotowana „niespodziankę” wystawił obok zamku dla Kicka. Kiedy wszyscy na zamku poszli już spać, ze swojej zagrody wystawił łeb potwór. Kiedy stwierdził on, że wszyscy już smacznie śpią i jest bezpieczny ukradkiem wyszedł. Zaraz zauważył baranka pasącego się nieopodal i postanowił go przekąsić. Jak nie trudno się domyślić siarka zawarta w baranie zapaliła wręcz wnętrzności biednego Kicka, który chcąc się ratować dorwał się do stawu, znajdującego się na terenie dworku. Zaczął łapczywie pic wodę, aby ugasić pożar jaki rozpętał się w jego brzuchu. Pił, pił, pił i pił... aż wypił calutki staw.

Wielkie picie skraca życie

Wtedy stało się dla Kicka najgorsze. Wszyscy w okolicy usłyszeli wielki huk, a był nim dźwięk rozrywanego potwora od wody, którą wypił. Po całym zajściu choć wielka ulga spadła na mieszkańców tego miejsca, to zaczęli oni nazywać swe miejsce zamieszkania Suchą, ponieważ po wypiciu stawu przez Kicka mieli oni wielkie problemy z brakiem wody. Poza tym Goście, którzy odwiedzali zamek wielce ubolewali nad brakiem maskotki, którą tak lubili, nad nieobecnością udomowionego smoka. Mawiali oni ponoć, iż Sucha jest bez Kicka i właśnie tak miała powstać nazwa miejscowości Sucha Beskidzka. Zadziwiające podobieństwo do legendy o Smoku Wawelskim, ale kto by na to zwracał uwagę kiedy tak przyjemnie się to czyta bądź tego słucha. Każda wersja jest ciekawa i prawdopodobna jeśli tylko dodamy do tego okruszynę wyobraźni.